Ale za to jakie będą sterczące przy karmieniuJa nie mam piersito i problemu brak
bolą całe ale małe
no i sutki ale w śnie mi narazie nic nie przeszkadza oprócz latania siku
reklama
Aksamitka28
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 17 Lipiec 2020
- Postów
- 7 718
Tak, pamiętam jeAle za to jakie będą sterczące przy karmieniu![]()





Ja na swoje nie narzekam ale teraz są takie fajne sterczące jak sztuczne i później pewnie też oklapną więc może razem na te implanty pójdziemyTak, pamiętam jemiło było
ale po odstawieniu syna zmalały...jak teraz znów zmaleją to chyba sobie implanty wstawię
![]()



Msszczotka
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 13 Czerwiec 2022
- Postów
- 420
One dopiero będą niebieskieDziewczyny a wy też macie takie niebieskie żyły na piersiach? Ja to mam wrażenie że mogłabym z nich krew pobierać![]()

Palinka13
Moderator
- Dołączył(a)
- 11 Grudzień 2023
- Postów
- 3 276
pamietam cycki mojej siostry jak juz byla przed porodem. Matko bosko myslalam, ze jej cos peknieOne dopiero będą niebieskieteraz to jeszcze pewnie pikuś

Jak tak dalej pójdzie jak mówicie to moje będą wyglądać jak szynka w siatcepamietam cycki mojej siostry jak juz byla przed porodem. Matko bosko myslalam, ze jej cos peknietakie busole zylaste haha



JoAnnA250694
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 30 Grudzień 2017
- Postów
- 7 304
mój mąż jak karmiłam córkę już wtedy miałam nawał ,powiedział tylko Matko Boska masz cycke większą od jej głowypamietam cycki mojej siostry jak juz byla przed porodem. Matko bosko myslalam, ze jej cos peknietakie busole zylaste haha

@Orchidea 77 jak tam wizyta?
shootingstar
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 1 Listopad 2023
- Postów
- 1 449
Hej Dziewczyny dopiero udało mi się nadrobić posty z rana, ależ Wy dziś active 
Wracając do tematu bakterii, ja również mam w moczu i dostałam amotaks. Biorę, ale się boję. Liczę, że któraś kiedyś brała w ciąży i nie ma się czym stresować? Lekarz mówił, że nie zagraża dziecku, ale dzisiejszy post tutaj, że lekarz boi się wypisać antybiotyk mnie przeraził

Wracając do tematu bakterii, ja również mam w moczu i dostałam amotaks. Biorę, ale się boję. Liczę, że któraś kiedyś brała w ciąży i nie ma się czym stresować? Lekarz mówił, że nie zagraża dziecku, ale dzisiejszy post tutaj, że lekarz boi się wypisać antybiotyk mnie przeraził

reklama
Mimimka89
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 11 Styczeń 2021
- Postów
- 3 210
Ja pamiętam jak poroniłam swoją pierwszą ciąże w 12 tygodniu to wiecie nie dość że poroniłam to jeszcze 1 ciąże pamiętam jak byłam w szpitalu a był wtedy covid to nie dość że był tam zupełnie sama i nikt nawet nie mógł mi czystych majtek przywieźć i łaziłam w takich zakrwawionych to czułam się taka upokorzona 10 lekarzy stało nade mną i próbowało mi wmówić że nie byłam w ciąży bo nic na usg nie widać. Dopiero jak pokazałam kartę ciąże to uwierzyli. Po powrocie do domu (mieszkamy z teściową my na górze teściowa na dole) przyszła jak leżałam w łóżku zapłakana spuchnięta od płaczu i powiedziała mi Oj czemu tak przezywasz lepiej tak niż miałoby być chore. Jeszcze będziecie mieć dzieci nie ma co płakać. A potem się zdziwiła że po co brałam zwolnienie... (2 tyg byłam na l4 nie mogłam wstać z łóżka tak to przeżywałam) a potem z uśmiechem mówiła że u sąsiadów urodziła bliźniaki.
O ile przy 1 stracie fizycznie przechodziłam gorzej to czułam w głębi serca że się uda. Że będzie dobrze.
Przy drugiej stracie fizycznie podniosłam się szybciej ale psychicznie to była tragedia. Mimo że miałam już córeczkę to czułam że się nie nadaje że jestem niewystarczająca że coś jest ze mną nie tak. Miesiąc po moim poronieniu męża brata żona urodziła i jak przyjeżdżali to ja nie mogłam patrzeć na ich dziecko tak mnie w środku rozrywało. Dopiero jak zrobiłam sobie tatuaż na ręce który był dla mnie pewnego rodzaju terapią. Poczułam ogromną ulgę. Czułam że muszę te moje stracone dzieci mieć przy sobie. Jak umawiałam się na ten tatuaż to nawet nie wiedziałam że będę go robić w datę planowanego porodu ciąży którą straciłam.
O ile przy 1 stracie fizycznie przechodziłam gorzej to czułam w głębi serca że się uda. Że będzie dobrze.
Przy drugiej stracie fizycznie podniosłam się szybciej ale psychicznie to była tragedia. Mimo że miałam już córeczkę to czułam że się nie nadaje że jestem niewystarczająca że coś jest ze mną nie tak. Miesiąc po moim poronieniu męża brata żona urodziła i jak przyjeżdżali to ja nie mogłam patrzeć na ich dziecko tak mnie w środku rozrywało. Dopiero jak zrobiłam sobie tatuaż na ręce który był dla mnie pewnego rodzaju terapią. Poczułam ogromną ulgę. Czułam że muszę te moje stracone dzieci mieć przy sobie. Jak umawiałam się na ten tatuaż to nawet nie wiedziałam że będę go robić w datę planowanego porodu ciąży którą straciłam.
Załączniki
Podobne tematy
- Odpowiedzi
- 3 tys
- Wyświetleń
- 149 tys
- Odpowiedzi
- 2 tys
- Wyświetleń
- 115 tys
- Odpowiedzi
- 3 tys
- Wyświetleń
- 143 tys
- Odpowiedzi
- 4 tys
- Wyświetleń
- 221 tys
Podziel się: