zaufana. Muszę do niej jeździć do wrzeszcza, ale jest serio taka kochana i ciepła. Ona wie, ze jestem po jednej stracie i podczas usg byłam jak taka która trzyma płacz w sobie (ze szczęścia) to cały czas do mnie mowila takim ciepłym głosem, ze wie ze się martwiłam ale wszystko jest dobrze, ze maleństwo się już ładnie rusza i nawet macha do mamy. Potem mowila, żeby wypłakać już te emocje i przestać się martwić, bo już doszłam do takiego etapu, ze zatrzymanie jest naprawdę rzadkie, a dzidziuś z usg na usg rośnie i rośnie. I wiesz tak czułam się jakby to przyjaciółka mnie badała, albo taka ciocia opiekuńcza
Dlatego jak czytam czasami tu co dziewczyny piszą o swoich lekarzach jak je potraktował, to aż w głowie mi się bie miesci.. chodzisz prywatnie a trafisz na gbura..