reklama
Cześć dziewczyny,
czytam Was od jakiegoś czasu, ale piszę po raz pierwszy... hmmm w sumie nie wiem czemu, może dlatego, że nie nalezę do osób wylewnych :-) ale dzisiaj muszę koniecznie się wygadać, opowiedzieć Wam o mojej radości, ale i ogromnym zaskoczeniu... i wiem, że nikt mnie nie zrozumie tak dobrze jak Wy..
pokrótce nasza historia wygląda tak: staramy się bezskutecznie od lipca 2012 r., czyli od dnia ślubu, ja mam endometriozę, straszną cholerę, która zatkała mi całkiem prawy jajowód i w dużej części lewy, mąż mój podobno całkiem zdrowy... AMH 3,0 czyli bez szału, ale na kwalifikację do programu MZ spokojnie starczyło... zostaliśmy zakwalifikowani w styczniu 2014 i dosyć długo czekaliśmy na pierwszą stymulację do kwietnia, protokół ultra długi, 19 komórek, zapłodniło się 6 z 6, do 3 dnia wszystko super, pięknie się te nasze zarodki rozwijały, w piątym dniu zaskoczenie zostały dwie słabiutkie blastki kl. 1 i kl. 2 – oba transfery nieudane...
druga stymulacja przedświątecznie w grudniu... nasz doktor stwierdził, że skoro nie poszło długim protokołem, to spróbujemy krótkim... miałam 5 komórek i ta sama sytuacja, pierwszy dzień po punkcji wszystkie komórki się pięknie zapładniają, do 3 dnia optymistyczne telefony od mojego doktora, przyjeżdżamy na transfer jedna blastocysta kl. 1. Transfer w wigilię, też nieudany.
I wtedy, się załamaliśmy... doktorek stwierdził, że jego zdaniem, nasze zarodki są słabe przez moje komórki i raczej nie ma szans na silniejsze... oczywiście nie odbierał mi szans na zajście w ciążę przy żadnym z tych zarodków, podnosił na duchu i podał mnóstwo przykładów dziewczyn, którym się udało... ja wiem, że zawsze jest szansa... wiele z Was jest na to przykładem... ale my jakoś tak straciliśmy wiarę i nadzieję... po zerowej becie spotkaliśmy się z naszym doktorkiem i ustalaliśmy plan. Skierował nas do innej kliniki, do swoich kolegów 300 km stąd, bo nie ma tam żadnych kolejek i od razu po przeniesieniu dokumentów mogliśmy przejść do stymulacji. Stwierdziliśmy, że skoro są trzy próby, to trzeba skorzystać, ale ja już w zasadzie nastawiałam się na skorzystanie z banku komórek. Za każdym razem jak wsiadałam do autobusu, żeby pojechać na podglądanie przy stymulacji, zastanawiałam się po co? Zadałam to pytanie mojemu mężowi chyba z milion razy... naprawdę byłam załamana i nie widziałam sensu...
19 marca miałam punkcję – 12 komórek, we wtorek jechaliśmy na transfer, z drogi dzwoniłam do kliniki i do embriologa i pytałam, czy w ogóle jest po co jechać (wiem, że jakby nie było to pewnie by zadzwonili, ale wolałam się upewnić i nie robić tych 300 km bez celu) pan embriolog, mówi, że tak, tak są dwa zarodki a ja nawet nie spytałam jakie... transferu
nie było, bo jajniki bolały jak szalone, a jak dopełniłam pęcherz to bolało tak niewyobrażalnie, że pan doktor pomagał mi wstać z fotela.. żadnych objawów hiperki nie było, ale oboje z panem doktorem stwierdziliśmy, że lepiej dmuchać na zimne... a dwa zarodki kl. 4 poczekają na za miesiąc...
dzisiaj czuję się już lepiej, jajniki jeszcze bolą, ale jest już w miarę ok.. no i mamy 4 zarodki :-) wszystkie klasy 4, jeden 4AA, jeden chyba 4CC, a dwa jakieś pośrednie, jak dzwonił pan embriolog to z tego zaskoczenia i szczęścia nie zapamiętałam dokładnie :-)
cieszę się przeogromnie!!! nie wiem co o tym myśleć, trochę sobie myślę, że to jakiś cud... nie wiem co pomogło... zmiana kliniki i lekarskiej ręki, czy może niespinanie się i niedenerwowanie przed każdym usg... wiem, że to jeszcze nie oznacza spełnienia naszych marzeń, ale dostaliśmy taką kolejną szansę, której w ogóle się nie spodziewałam... cały czas sobie powtarzam „nie ciesz się za bardzo, do bycia w ciąży jeszcze daleko”... bardzo boję się kolejnego rozczarowania (pewnie jak każda z nas)... ale chyba na razie jest dobrze, prawda?
trochę się rozpisałam... ciekawe czy któraś z Was przebrnie przez tą lekturę
czytam Was od jakiegoś czasu, ale piszę po raz pierwszy... hmmm w sumie nie wiem czemu, może dlatego, że nie nalezę do osób wylewnych :-) ale dzisiaj muszę koniecznie się wygadać, opowiedzieć Wam o mojej radości, ale i ogromnym zaskoczeniu... i wiem, że nikt mnie nie zrozumie tak dobrze jak Wy..
pokrótce nasza historia wygląda tak: staramy się bezskutecznie od lipca 2012 r., czyli od dnia ślubu, ja mam endometriozę, straszną cholerę, która zatkała mi całkiem prawy jajowód i w dużej części lewy, mąż mój podobno całkiem zdrowy... AMH 3,0 czyli bez szału, ale na kwalifikację do programu MZ spokojnie starczyło... zostaliśmy zakwalifikowani w styczniu 2014 i dosyć długo czekaliśmy na pierwszą stymulację do kwietnia, protokół ultra długi, 19 komórek, zapłodniło się 6 z 6, do 3 dnia wszystko super, pięknie się te nasze zarodki rozwijały, w piątym dniu zaskoczenie zostały dwie słabiutkie blastki kl. 1 i kl. 2 – oba transfery nieudane...
druga stymulacja przedświątecznie w grudniu... nasz doktor stwierdził, że skoro nie poszło długim protokołem, to spróbujemy krótkim... miałam 5 komórek i ta sama sytuacja, pierwszy dzień po punkcji wszystkie komórki się pięknie zapładniają, do 3 dnia optymistyczne telefony od mojego doktora, przyjeżdżamy na transfer jedna blastocysta kl. 1. Transfer w wigilię, też nieudany.
I wtedy, się załamaliśmy... doktorek stwierdził, że jego zdaniem, nasze zarodki są słabe przez moje komórki i raczej nie ma szans na silniejsze... oczywiście nie odbierał mi szans na zajście w ciążę przy żadnym z tych zarodków, podnosił na duchu i podał mnóstwo przykładów dziewczyn, którym się udało... ja wiem, że zawsze jest szansa... wiele z Was jest na to przykładem... ale my jakoś tak straciliśmy wiarę i nadzieję... po zerowej becie spotkaliśmy się z naszym doktorkiem i ustalaliśmy plan. Skierował nas do innej kliniki, do swoich kolegów 300 km stąd, bo nie ma tam żadnych kolejek i od razu po przeniesieniu dokumentów mogliśmy przejść do stymulacji. Stwierdziliśmy, że skoro są trzy próby, to trzeba skorzystać, ale ja już w zasadzie nastawiałam się na skorzystanie z banku komórek. Za każdym razem jak wsiadałam do autobusu, żeby pojechać na podglądanie przy stymulacji, zastanawiałam się po co? Zadałam to pytanie mojemu mężowi chyba z milion razy... naprawdę byłam załamana i nie widziałam sensu...
19 marca miałam punkcję – 12 komórek, we wtorek jechaliśmy na transfer, z drogi dzwoniłam do kliniki i do embriologa i pytałam, czy w ogóle jest po co jechać (wiem, że jakby nie było to pewnie by zadzwonili, ale wolałam się upewnić i nie robić tych 300 km bez celu) pan embriolog, mówi, że tak, tak są dwa zarodki a ja nawet nie spytałam jakie... transferu
nie było, bo jajniki bolały jak szalone, a jak dopełniłam pęcherz to bolało tak niewyobrażalnie, że pan doktor pomagał mi wstać z fotela.. żadnych objawów hiperki nie było, ale oboje z panem doktorem stwierdziliśmy, że lepiej dmuchać na zimne... a dwa zarodki kl. 4 poczekają na za miesiąc...
dzisiaj czuję się już lepiej, jajniki jeszcze bolą, ale jest już w miarę ok.. no i mamy 4 zarodki :-) wszystkie klasy 4, jeden 4AA, jeden chyba 4CC, a dwa jakieś pośrednie, jak dzwonił pan embriolog to z tego zaskoczenia i szczęścia nie zapamiętałam dokładnie :-)
cieszę się przeogromnie!!! nie wiem co o tym myśleć, trochę sobie myślę, że to jakiś cud... nie wiem co pomogło... zmiana kliniki i lekarskiej ręki, czy może niespinanie się i niedenerwowanie przed każdym usg... wiem, że to jeszcze nie oznacza spełnienia naszych marzeń, ale dostaliśmy taką kolejną szansę, której w ogóle się nie spodziewałam... cały czas sobie powtarzam „nie ciesz się za bardzo, do bycia w ciąży jeszcze daleko”... bardzo boję się kolejnego rozczarowania (pewnie jak każda z nas)... ale chyba na razie jest dobrze, prawda?
trochę się rozpisałam... ciekawe czy któraś z Was przebrnie przez tą lekturę
marcysia trzymam kciuki za piękny przyrost bety &&& [emoji4]
OlaSzy czytałam cos o suszonych morelach ,ze pomagają w zagnieżdżeniu ,sama tez wcinalam poza tym ananas i olej lniany tak ja pisze Kasik36.
Ja juz po histeroskopii , sam wywiad i zabieg robił mi dr Z ,wiec juz sie poznaliśmy przed spotkaniem w Invikcie [emoji6]troszkę porozmawialiśmy sobie , zrostów nie ma ,ale jeden jajowod zarośnięty .Moje dokumenty dopiero zostały wysłane do drugiej kliniki ,wiec pewnie to potrwa ,złość mnie ogarnęła jak babka z invimedu powiedziała ,ze gdzieś sie zawieruszyły i zapomniała wyslac [emoji35] a my czekamy tu jak na szpilkach .
OlaSzy czytałam cos o suszonych morelach ,ze pomagają w zagnieżdżeniu ,sama tez wcinalam poza tym ananas i olej lniany tak ja pisze Kasik36.
Ja juz po histeroskopii , sam wywiad i zabieg robił mi dr Z ,wiec juz sie poznaliśmy przed spotkaniem w Invikcie [emoji6]troszkę porozmawialiśmy sobie , zrostów nie ma ,ale jeden jajowod zarośnięty .Moje dokumenty dopiero zostały wysłane do drugiej kliniki ,wiec pewnie to potrwa ,złość mnie ogarnęła jak babka z invimedu powiedziała ,ze gdzieś sie zawieruszyły i zapomniała wyslac [emoji35] a my czekamy tu jak na szpilkach .
marcysiaa83
Fanka BB :)
Dziękuję Wam bardzo za wsparcie. Staram się myśleć pozytywnie i wierzyć, że się udało. Po prostu po 7 latach traciłam już nadzieję...
Teraz w kolejce po swojego Kropka OOlaSZy
Teraz w kolejce po swojego Kropka OOlaSZy
kasik36
Fanka BB :)
Ilkaa a gdzie mialas histero w Invikcie czy w szpitalu w Elblagu? Moj doktorek Z Ci ja robil?
Marcysiaa kciukasy za przyrost
Marcysiaa kciukasy za przyrost
Jutro odpoczywamy lub trzymamy kciuki za Olusię i jej cc
Kalendarz
MARZEC
27/28- Olusia7982 - rozpakowuje się
30 - OlaSzy - udany transfer
30 - niebajka - podglądanie pęcherzyków
30 - marcysiaa83 - II wysoka beta!
31 - enni - wizyta przed stymulacją
KWIECIEŃ
01 - marcysiaa83 - III wysoka beta!
02 - KasiaMakaronik - wizyta w trakcie stymulacji
MAJ
Hess - criotransfer
Kalendarz
MARZEC
27/28- Olusia7982 - rozpakowuje się
30 - OlaSzy - udany transfer
30 - niebajka - podglądanie pęcherzyków
30 - marcysiaa83 - II wysoka beta!
31 - enni - wizyta przed stymulacją
KWIECIEŃ
01 - marcysiaa83 - III wysoka beta!
02 - KasiaMakaronik - wizyta w trakcie stymulacji
MAJ
Hess - criotransfer
Ostatnia edycja:
enni
Fanka BB :)
Hess dziękuje za wpisanie mnie na listę :-)
Marcysia będzie dobrze trzymam kciuki. Moja beta nigdy nie przekroczyła 0,1
Marcysia będzie dobrze trzymam kciuki. Moja beta nigdy nie przekroczyła 0,1
reklama
enni - to Twoje ostatnie podejście w MZ?? Czy faktycznie zapładniają wszystkie komórki? Jeśli mój criotransfer się nie powiedzie, to mam ostatnią już stymulację w MZ Ja dużo jajec produkuje, z 6 zapładniają się 4 i teraz dopiero mam 1 zarodek. A gdyby zapłodnili wszystkie może było by więcej zarodków.
Trzymam kciuki za Twoją owocną stymulację
Trzymam kciuki za Twoją owocną stymulację
Podobne tematy
- Odpowiedzi
- 13 tys
- Wyświetleń
- 656 tys
- Odpowiedzi
- 27
- Wyświetleń
- 4 tys
- Odpowiedzi
- 0
- Wyświetleń
- 13 tys
- Odpowiedzi
- 1 tys
- Wyświetleń
- 83 tys
- Odpowiedzi
- 3 tys
- Wyświetleń
- 168 tys
Podziel się: