A skoro o wizytach u dentysty to wiem, ze gdzies pisalyscie, ze niektore z was juz byly z maluchami. Chcialam zapytac czy to byly wizyty takie wstepne, przyzwyczajajace do wizyt pozniejszych czy ktos zalecil? W USA na ulotce ze szpitala polecano pierwsza wizyte po 1 roku a tutaj moj nasz pediatra zaleca dopiero jak wyjda wszystkie zabki. W sumie myslalam, zeby z Julkiem pojsc wczesniej - tak dla kontroli i przyzwyczajenia ale nie wiem czy jest sens czy lepiej poczekac? Macie wlasne opinie na ten temat albo plany zwiazane z pierwsza wizyta?
reklama
Cicha, ja właśnie chodzę ze swoimi zębami i tak sobie myslałam, żeby na ostatnią wizytę przyprowadzić Mikusia, tzn. Radek przyjdzie po mnie razem z nim. Zeby tylko pokazać gabinet, żeby zobaczył panią, fotel itp. Wątpię, żeby chciał ząbki pokazać, więc ma to być taka "wycieczka". Piątki jeszcze nie wyszły, więc myślę, że pośpiechu nie ma (a ja nie widze, żeby coś z ząbkami się działo). Nie mam pojęcia jak zareaguje, bo może sobie przypomnieć szpital i dlatego chcę, żeby tylko sobie pooglądał.
basienka33
Początkująca(y)
- Dołączył(a)
- 25 Luty 2008
- Postów
- 328
Cicha ja ze starsza zaczełam chodzic do dentysty ja miała 2 latka tak co pół roku ,aby byc na bierzaco.Moze warto przyzwyczajac od małego pozniej nie beda sie bały wizyt ,Paulina sama pokazywała doktorce co ma wyrwac ,a potem zeba w kieszen i pod poduszke do zebowej wrózki po kase za odwage i do tej pory sie nie ma problemu z dentysta ma bardzo zdrowe zabki.Moze z Zuzia bedzie podobnie.:-)
syn mojej siostry miał próchnice juz pierwsze zeby jak wychodziły to były czarne, moze to zalezy od genów teraz stałe sa ładne.
najlpszy to moj maz ma jeszcze mleczaka :-):-):-)
syn mojej siostry miał próchnice juz pierwsze zeby jak wychodziły to były czarne, moze to zalezy od genów teraz stałe sa ładne.
najlpszy to moj maz ma jeszcze mleczaka :-):-):-)
Cicha, my jeszcze nie byliśmy z Wojciaszkiem, ale wybieramy się, podobnie jak Kasia z Mikusiem, na próbę. Jak sobie da obejrzeć ząbki, to fajnie (nam daje), a jak nie to posiedzi na fotelu i zobaczy, ze rodzicom też się w buzię zagląda.:-)
Podobno lepiej, żeby taki maluch miał najpierw same pozytywne skojarzenia z dentystą (typu: fajny fotel, fajne sprzęty), a nie od razu jakieś poważne sprawy.
Podobno lepiej, żeby taki maluch miał najpierw same pozytywne skojarzenia z dentystą (typu: fajny fotel, fajne sprzęty), a nie od razu jakieś poważne sprawy.
Dużo zależy od stomatologa. Moja Madzia kiedyś się nie bała dentysta aż pewnego dnia trafiliśmy w zastępstwie do innej pani która zrobiła ząbka na siłę i na dodatek włożyła Madzi w buzię takiego gumowego palucha. Od tego czasu każda wizyta to koszmar. Teraz właśnie jeździmy do specjalistycznej kliniki i jak narazie były 3 wizyty i widzę już poprawę- mniej krzyczy. Także trzeba mieć zaufanego stomatologa bo niestety nie każdy ma podejście do naszych maluszków.
Natomiast co do psucia ząbków to w dużej mierze są też genetycznie uwarunkowane ale na pewno profilaktyka i kontrole pozwalają zapobiec dużym zniszczeniom
Natomiast co do psucia ząbków to w dużej mierze są też genetycznie uwarunkowane ale na pewno profilaktyka i kontrole pozwalają zapobiec dużym zniszczeniom
Zgadzam sie z AniaB w 100%...szczegolnie w kwestii genetyki!..U nas zeby perełki..., ale np. u kuzyna Klaudii..niestety..mimo dbania o te pierwsze kiełki zaatakowała go próchnica(jest o 22 dni młodszy od Duski)...regularnie odwiedza dentyste, lakowanie zabków itd....niewiele pomogło..Lekarka powiedziała- genetyka i nocne dokarmianie.
Klaudia u dentystyu jeszcze nie była - narazie nie widze takiej potrzeby- jesli chodzi o oswajanie- to sadze, ze jeszcze troszeczke ma czasu..nie zaszkodzi i owszem...ale narazie my mamy poleczone zabki..dentyste "nie po drodze" wiec sobie darujemy. a dbamy o jej zeby najlepiej jak umiemy..czyli przede wszystkim szczotkujemy..i jak sie przebudzi w nocy nie podaje kaszy,...czy kakao(jak robiłam przez pewien czas)tylko wode(której Klaudia nie lubi...i od jakiegos czasu panna przestala sie budzic i wolac"piciu"
Klaudia u dentystyu jeszcze nie była - narazie nie widze takiej potrzeby- jesli chodzi o oswajanie- to sadze, ze jeszcze troszeczke ma czasu..nie zaszkodzi i owszem...ale narazie my mamy poleczone zabki..dentyste "nie po drodze" wiec sobie darujemy. a dbamy o jej zeby najlepiej jak umiemy..czyli przede wszystkim szczotkujemy..i jak sie przebudzi w nocy nie podaje kaszy,...czy kakao(jak robiłam przez pewien czas)tylko wode(której Klaudia nie lubi...i od jakiegos czasu panna przestala sie budzic i wolac"piciu"
Byliśmy wczoraj z Wojciaszkiem u dentysty. Najpierw ja usiadłam na fotelu (i ku mojej radości okazało się, ze nie mam żadnej dziury, tylko kamień do usunięcia - a byłam ostatnio, wstyd przyznać 2 lata temu, w ciąży z Wojciaszkiem).
Potem siadł Marcin z Wojtkiem na kolanach i Wojtek oglądał co pani dentystka robi tacie, a na koniec Wojtek. Wszystko ma w porzadku, tylko robi mu się na ząbkach osad. Sądzę, że to kwestia wody. Dostał zalecenie, żeby jeść twarde pokarmy (skórkę od chleba, marchewkę, jabłko, rzodkiewki) co by ten osad usuwać. No i oprócz szczotkowania przecierać ząbki gazą nawinięta na palec.
I pani dentystka pochwliała nas, ze mu słodyczy nie dajemy.:-) Mówiła, że max 1 raz w tygodniu. A soki najlepiej własnej roboty - musze się zmobilizować.
Ogólnie super i Wojtek dostał maskotkę na odchodnym. Następna kontrola za pół roku.:-)
Potem siadł Marcin z Wojtkiem na kolanach i Wojtek oglądał co pani dentystka robi tacie, a na koniec Wojtek. Wszystko ma w porzadku, tylko robi mu się na ząbkach osad. Sądzę, że to kwestia wody. Dostał zalecenie, żeby jeść twarde pokarmy (skórkę od chleba, marchewkę, jabłko, rzodkiewki) co by ten osad usuwać. No i oprócz szczotkowania przecierać ząbki gazą nawinięta na palec.
I pani dentystka pochwliała nas, ze mu słodyczy nie dajemy.:-) Mówiła, że max 1 raz w tygodniu. A soki najlepiej własnej roboty - musze się zmobilizować.
Ogólnie super i Wojtek dostał maskotkę na odchodnym. Następna kontrola za pół roku.:-)
sylwia i wojtuś
Mama czerwcowa'06
Własnie my tez sie musimy pojawic u naszego dentysty z Wojtkiem:-) bo ma już wszystkie zabki
Super Wojciaszku ze masz zdrowe zabki
Super Wojciaszku ze masz zdrowe zabki
reklama
Wojciach brawo!
W ubiegłym tygodniu Miki też był, ale tylko sobie popatrzył jak ja siadłam na fotel. Widziałam, że jest raczej wystraszony, więc nawet nie ryzykowałam. Myslę, że może jeszcze pamiętać szpitalne przeżycia (pani doktor miała kitel...).
W następnym tygodniu znów idziemy (mi niestety 2 dziurki wypadły) i może posuniemy sie o kroczek do przodu, zobaczymy, nic na siłę.
W ubiegłym tygodniu Miki też był, ale tylko sobie popatrzył jak ja siadłam na fotel. Widziałam, że jest raczej wystraszony, więc nawet nie ryzykowałam. Myslę, że może jeszcze pamiętać szpitalne przeżycia (pani doktor miała kitel...).
W następnym tygodniu znów idziemy (mi niestety 2 dziurki wypadły) i może posuniemy sie o kroczek do przodu, zobaczymy, nic na siłę.
Podobne tematy
Podziel się: