- Status
- Zamknięty i nie można odpowiadać.
reklama
a dokladniej co masz na mysli?????Co myślicie o planie porodu? Czy w polskich realiach jest to możliwe? Może coś słyszałyście na ten temat? Drogie mamy, podzielcie się swoimi opiniami
ja rodzilam sama bez znieczulenia pierwszego synka
Czy chodzi ci o porod wywolywany sztucznie na zyczenie w tym konkretnym dniu??? Tutaj jest to mozliwe nawet z takiego powodu, ze pozniej maz wyjezdza, czy sa swieta itp. Tylko musi byc juz okreslony wiek ciazy, nie moze byc za mloda. Ale ja nie jestem fan, takiego wywolywania, bez powaznych medycznych wskazan, jak np. niebezpieczenstwo dla plodu, jak zostasnie dluzej w brzuchu itp. Jak jest taka koniecznosc i to uratuje dziecko to jestem za. Czesto wywoluja wczesniej wlasnie przy cukrzycy, bo dzieco juz za duze, czy cierpi z innych powodow, bo cukrzyca mocniej zaawansowana, bo ona wzrasta czesto z wiekiem ciazy.
Np. określenie naszych preferencji co do:
- zabiegu lewatywy
- nacięcia krocza
- pozycji rodzenia (także w fazie parcia)
- możliwości chodzenia, czy skorzystania z prysznica podczas porodu
- informowania nas o wszystkich podawanych lekach, kroplówkach i przeprowadzanych zabiegach oraz ich przyczynie i celu
- sztucznego wywołania porodu oksytocyną
- obecności studentów, stażystów i innych osób trzecich podczas porodu (ponoć zgodnie z prawem możemy odmówić i personel medyczny powinien się przychylić do naszej prośby)
- czy nawet tak prozaicznych spraw jak przyćmione światło na sali.
Głównie chodzi o to, czy istnieje w polskich realiach coś takiego jak Plan Porodu - czyli, czy jak przyniosę takie swoje życzenia na kartce z własnoręcznym podpisem jako moją wizję porodu, to czy w ogóle będzie to brane pod uwagę przez lekarzy i położne. Oczywiście nie mówię tu o sytuacji, kiedy dla ratowania życia dziecka natną mi krocze, mimo moich negatywnych preferencji w tej sprawie. Bardziej nalezy traktować to jako uchronienie się przed zabiegami, które przeprowadza się z czystej wygody lekarzy.
Wiem, wiem, zawsze mogą powiedzieć, że tego wymagała sytuacja - że było zagrożone zdrowie i życie dziecka...
Z tego co wiem, to plany porodu są dość powszechne za granicą.
- zabiegu lewatywy
- nacięcia krocza
- pozycji rodzenia (także w fazie parcia)
- możliwości chodzenia, czy skorzystania z prysznica podczas porodu
- informowania nas o wszystkich podawanych lekach, kroplówkach i przeprowadzanych zabiegach oraz ich przyczynie i celu
- sztucznego wywołania porodu oksytocyną
- obecności studentów, stażystów i innych osób trzecich podczas porodu (ponoć zgodnie z prawem możemy odmówić i personel medyczny powinien się przychylić do naszej prośby)
- czy nawet tak prozaicznych spraw jak przyćmione światło na sali.
Głównie chodzi o to, czy istnieje w polskich realiach coś takiego jak Plan Porodu - czyli, czy jak przyniosę takie swoje życzenia na kartce z własnoręcznym podpisem jako moją wizję porodu, to czy w ogóle będzie to brane pod uwagę przez lekarzy i położne. Oczywiście nie mówię tu o sytuacji, kiedy dla ratowania życia dziecka natną mi krocze, mimo moich negatywnych preferencji w tej sprawie. Bardziej nalezy traktować to jako uchronienie się przed zabiegami, które przeprowadza się z czystej wygody lekarzy.
Wiem, wiem, zawsze mogą powiedzieć, że tego wymagała sytuacja - że było zagrożone zdrowie i życie dziecka...
Z tego co wiem, to plany porodu są dość powszechne za granicą.
asia.k
Fanka BB :)
Np. określenie naszych preferencji co do:
- zabiegu lewatywy
- nacięcia krocza
- pozycji rodzenia (także w fazie parcia)
- możliwości chodzenia, czy skorzystania z prysznica podczas porodu
- informowania nas o wszystkich podawanych lekach, kroplówkach i przeprowadzanych zabiegach oraz ich przyczynie i celu
- sztucznego wywołania porodu oksytocyną
- obecności studentów, stażystów i innych osób trzecich podczas porodu (ponoć zgodnie z prawem możemy odmówić i personel medyczny powinien się przychylić do naszej prośby)
- czy nawet tak prozaicznych spraw jak przyćmione światło na sali.
Głównie chodzi o to, czy istnieje w polskich realiach coś takiego jak Plan Porodu - czyli, czy jak przyniosę takie swoje życzenia na kartce z własnoręcznym podpisem jako moją wizję porodu, to czy w ogóle będzie to brane pod uwagę przez lekarzy i położne. Oczywiście nie mówię tu o sytuacji, kiedy dla ratowania życia dziecka natną mi krocze, mimo moich negatywnych preferencji w tej sprawie. Bardziej nalezy traktować to jako uchronienie się przed zabiegami, które przeprowadza się z czystej wygody lekarzy.
Wiem, wiem, zawsze mogą powiedzieć, że tego wymagała sytuacja - że było zagrożone zdrowie i życie dziecka...
Z tego co wiem, to plany porodu są dość powszechne za granicą.
za jakies dwa tygodnie bede wiedziala jak to wyglada u nas w szpitalu , umowilam sie z kolezanka ktora teraz rodzila i ona mi powie
lenkaa*
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 13 Październik 2009
- Postów
- 2 557
Jakąś część można sobie zaplanować pod warunkiem że ma się wykupioną położną. Niektóre - typu lewatywa, sztuczne wywoływanie, czy obecnośc studentów to już kwestia szpitalnych procedur i tam - nie ma zmiłuj. Moim zdaniem w warunkach państwowego szpitala - z państwową położną na żaden z tych czynników nie ma się wpływu, można trochę poprawić sytuację swoją położną której zapłacisz - wiadomo płacisz -żądasz, to jej możesz karteczki pokazywać, w państwowym mało realne.
Ja np. na ŻADNE z tych wymienionych nie będę miała wpływu w moim szpitalu i to wiem na 100% - na pewno mnie natną, napewno będę leżała na pecach od II fazy porodu - chodzenie tylko w I. Może ktoś mi powie co mi podadzą ale na pewno nie zapyta czy chcę Więc nastawiam się już do tego - żeby nie było rozczarowania. Wiem tylko że persone jest pomocny i miły i przynajmnij to mnie pociesza - ale nic poza tym
A jakby ktoś chciał zbaczyć to tak wygląda poród w moim szpitalu w którym będę rodziła
[ame="http://www.youtube.com/watch?v=CLlOKuEg8N4"]YouTube- Porod w Polsce[/ame]
Ja np. na ŻADNE z tych wymienionych nie będę miała wpływu w moim szpitalu i to wiem na 100% - na pewno mnie natną, napewno będę leżała na pecach od II fazy porodu - chodzenie tylko w I. Może ktoś mi powie co mi podadzą ale na pewno nie zapyta czy chcę Więc nastawiam się już do tego - żeby nie było rozczarowania. Wiem tylko że persone jest pomocny i miły i przynajmnij to mnie pociesza - ale nic poza tym
A jakby ktoś chciał zbaczyć to tak wygląda poród w moim szpitalu w którym będę rodziła
[ame="http://www.youtube.com/watch?v=CLlOKuEg8N4"]YouTube- Porod w Polsce[/ame]
estragon
mamusia synusia:P
- Dołączył(a)
- 30 Wrzesień 2009
- Postów
- 7 920
Lenka oglądałam kiedyś ten poród ze 3 razy i powiem Ci, że za pierwszym razem głośniej krzyczałam przy nacięciu niż ta babeczka. Za 3 razem już bez większych emocji, także się oswajam.
Co do obecności studentów, to każda kobieta ma prawo wyprosic ich z sali porodowej, wcale nie jest tak, że muszą byc- to jest zagwarantowane w prawach pacjenta. Dziewczyny, które decydują się na poród w szpitalu uniwestyteckim, czy akademickim niestety muszą liczyc się z tym, że przy ich porodzie będzie asystowało kilku studentów. Mnie to jest tak na prawdę obojętne, byleby nie trafic na kogoś znajomego, np kolegę z klasy czy szkoły.
Lewatywę wolałabym zrobic sama w domu, ale wiadomo może nie byc czasu.
O porodzie w innej pozycji niż na łóżku porodowym, to gdzieś czytałam, że u pierworódek, to raczej ciężko, aby udało się w innej pozycji, ale musiałabym to jeszcze potwierdzic u lekarza.
Jeśli chodzi o resztę, to w pełni zaufam położnej.
Heh.. jakiś plan jest
Co do obecności studentów, to każda kobieta ma prawo wyprosic ich z sali porodowej, wcale nie jest tak, że muszą byc- to jest zagwarantowane w prawach pacjenta. Dziewczyny, które decydują się na poród w szpitalu uniwestyteckim, czy akademickim niestety muszą liczyc się z tym, że przy ich porodzie będzie asystowało kilku studentów. Mnie to jest tak na prawdę obojętne, byleby nie trafic na kogoś znajomego, np kolegę z klasy czy szkoły.
Lewatywę wolałabym zrobic sama w domu, ale wiadomo może nie byc czasu.
O porodzie w innej pozycji niż na łóżku porodowym, to gdzieś czytałam, że u pierworódek, to raczej ciężko, aby udało się w innej pozycji, ale musiałabym to jeszcze potwierdzic u lekarza.
Jeśli chodzi o resztę, to w pełni zaufam położnej.
Heh.. jakiś plan jest
lenkaa*
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 13 Październik 2009
- Postów
- 2 557
estragon ja właśnie rodzę w uniwersyteckim więc nikt się mnie o nic pytał nie będzie . Lewatywy jeśli będzie konieczna to w życu sobie sama nie zrobię - z wielkim brzuchem i na skurczach - i jakoś nie wyobrażam sobie prosić o to męża, więc zdam się się na personel - one mają wprawę. Plan ja też mam : idę, rodzę i wychodzę o reszcie wolę nie myśleć
reklama
estragon
mamusia synusia:P
- Dołączył(a)
- 30 Wrzesień 2009
- Postów
- 7 920
eee, mi lewatywę mąż albo mama strzeli. Ja jakoś nie mam z tym problemu. Sama to też bym sobie nie zrobiła. Np teraz gin zapisał mi Nystatynę, a w życiu nie brałam leków dopochowo, więc mój biedny musiał mi to aplikowac, a ja się trzymałam łóżka hahah. Przewrażliwiona jestem. Z tamponami to ja dopiero miałam przejścia- rok uczyłam się je aplikowac (wcale nie żartuję). Pierwszy raz prawidłowo zaaplikowany tampon to miałam chyba w wieku 20 lat.
- Status
- Zamknięty i nie można odpowiadać.
Podobne tematy
- Przyklejony
- Odpowiedzi
- 169
- Wyświetleń
- 272 tys
Podziel się: