My rozpakowani idealnie w terminie 40+0 w niedzielę
![Smile :) :)](data:image/gif;base64,R0lGODlhAQABAIAAAAAAAP///yH5BAEAAAAALAAAAAABAAEAAAIBRAA7)
Przed odejściem wód 33 godz nieregularnych ale juz odczuwalnych skurczy. Od odejścia wod 6 godzin. Mały o dziwo w wadze ze wskazania usg (z relacji roznych wiem, ze potrafia sie roznic nawet w dniu porodu o 400-500g
![Face screaming in fear :scream: 😱](https://cdn.jsdelivr.net/joypixels/assets/8.0/png/unicode/64/1f631.png)
) . Pare dni przed mialam tez biegunke i bardzo mnie mdlilo. Dwa dni przed wylecial czop.
Ale wciąż jesteśmy w szpitalu, naswietlamy sie, bo nieznacznie przekroczylismy norme bilirubiny....powiem Wam, ze jak się strasznie cieszyłam z porodu, bylam w.niebowzieta tuląc Malego, tak teraz strasznie cierpie, czuje jakby minely wieki od porodu - nie moge go normalnie tulic, usypiac, doswiadczac. Wiem, ze to wszystko konieczne dla jego zdrowia i dobra, ale jest mi bardzo ciezko.
Mam dla Was porade - nie dajcie sie zbyt w szpitalu i odeslac do domu! Ja jezdzilam 3dni z rzedu i gdyby mnie nie wypuścili drugiego dnia, to moze nie bylo tego co teraz - bo wody odeszly zabarwione, a dobry lekarz ze skurczami bolesnymi i niemal zgladzona szyjka to by mnie zostawil na miejscu.
Badzcie dzielne i walczcie!