Uhlala, to bajerka, rozmawiałas z nim, czy go tak nagle olśniło?!?!?!
Rozmawialam. Byla bardzo powazna i smutna rozmowa. Przez trzy dni smuty, obrazona mina, milczenie - az w koncu nie wytrzymalam i napisalam mu, ze czekam na jego ruch, a nie smutna mine, bo mi samej z siebie nie przejdzie - i tego wieczoru juz mnie zabral niespodziewanie do kfc na cole (bylismy u mamy na obiedzie i wracajac do domu pojechalismy inna droga). Stara sie o mnie, mowi komplementy, podszczypuje (chociaz znowu ciut mniej niz po awanturze), ale jest ok, co widze zreszta po zapisie naszych przytulanek

