Cześć Dziewczyny :-)
Dzisiaj znowu przegięłam i spałam do 11


O 8:30 Malut dostał flachę, po której padł, więc ja to wykorzystałam

Oczywiście, miało być "położę się jeszcze na chwilkę" i bardzo zdziwiona byłam, że chwilka może być taka długa
Tak czytam o Waszych mężczyznach i ja chyba powinnam swojego po rękach całować... Od samego początku to on kąpie Matiego, od kiedy Mati jest na butli wieczorne karmienie należy do taty, po pracy przychodzi i się zajmuje małym... Czasem jest tak, że ja się po południu położę, a on zabawia Matiego i np. wychodzi z nim do innego pokoju, żeby mi nie przeszkadzać

Dużo mi pomaga, gotuje czasem, a w niedzielę w ogóle kuchnia należy do niego

Kolacje nam robi. I wiecie co - miałam moment, że i tak miałam pretensje. A doceniłam jego pomoc, jak go kiedyś przez weekend w domu nie było

Ale u nas tak jak u
nimfii - rozmawiamy, ja mu mówię, co mi się nie podoba, on, co jemu, razem myślimy jak to pozmieniać. I nie mówię, że jest idealnie, bo czasem jak się kłócimy to iskry lecą, ale chyba nie mam na co narzekać ;-)
Ja w związku moim szaleństwem spania mam małe opóźnienie, więc idę Maluta nakarmić i później posprzątać trzeba, bo z psa znowu zaczęło się sypać futro tonami
Ps czytam o chrzcinach i tak sobie myślę... że u nas chyba chrzcin nie będzie

Wyobraźcie sobie, że nie mielibyśmy kogo wziąć na rodziców chrzestnych

Że nie wspomnę o tym, że trzeba by było jakieś małe przyjęcie zorganizować dla najbliższej rodziny, a z kasą u nas chwilowo ciężko... I z jednej strony nie zależy mi, bo ja jestem niewierząca, ale z drugiej - jak tak oglądam zdjęcia z chrzcin to smutno mi się robi... Zastanawiam się, jak np. później będzie, jak Mati pójdzie do przedszkola, szkoły, czy nie będzie miał z tego powodu przykrości... Ech...:-(