reklama
mamusiaDorusia
Fanka BB :)
Karolcia-wiem,że w trudnych chwilach nie wolno się załamywać.Może łatwo mi się mówi,ale właśnie nieszczęścia powinny budować w nas nadzieję na to,że będzie dobrze i że nie wszystko stracone.Dla Ciebie i wszystkich,którym trudności nie są obce:
"Po każdym dniu trzeba postawić kropkę,odwrócić kartę i zaczynać na nowo..."
Phil Bosmans
Nie trać nadziei.Jestem z Tobą
"Po każdym dniu trzeba postawić kropkę,odwrócić kartę i zaczynać na nowo..."
Phil Bosmans
Nie trać nadziei.Jestem z Tobą
Karolcia-nie wiem czy Cie to pocieszy. Moja siostra ronila 7 razy ( odkryli jakas chorobe genetyczna ale nie powiem jaka) i w koncu udalo sie ma synka, co prawda ma to samo co ona wiec bardzo prawdopodobne, ze dzieci nie bedzie mial. Wiec glowa do gory jak sie chce to napewno bedzie
krakowianka85
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 20 Czerwiec 2010
- Postów
- 1 245
Karolcia - po prostu mocno przytulam... Jesteś w mojej modlitwie.
Aligatorku - a Ty się trzymaj POZYTYWNYCH myśli!
Aligatorku - a Ty się trzymaj POZYTYWNYCH myśli!
No i miałam rację :-( Zamiast wracać do pracy mam leżeć do góry brzuszkiem przez najbliższe 4 tygodnie. Plamienie przeszło w krwawienie...Ale dzidzia zdrowa , serducho bije , rączki machają (chwila usg 3d w ramach wizyty) i ma już 4,61 cm! Zdaje się większa wg usg niż om.
Moja gin tw , że wszystko jest ok, że to jakieś pęknięte naczynko? Nic nie wspominała o żadnym usg genetycznym , z wydruków wiem tylko że mierzyła NT i jest w normie. I nic poza kwasem foliowym nie kazała brać. Albo zapomniała, albo faktycznie nie ma paniki.
Zupełnie inne podejście do ciąży niż poprzedni lekarz. Tamten kazał się stawiać co 1-2 tyg na badaniach i na każdą dolegliwość miał serię leków i badań do zlecenia dla swojego laboratorium. Czasami czułam się wystraszona po takiej wizycie, ale wiadomo pierwsza ciąża po poronieniu i na wszystko się dmucha...
A jak wasi lekarze podchodzą do ciąż?
Moja gin tw , że wszystko jest ok, że to jakieś pęknięte naczynko? Nic nie wspominała o żadnym usg genetycznym , z wydruków wiem tylko że mierzyła NT i jest w normie. I nic poza kwasem foliowym nie kazała brać. Albo zapomniała, albo faktycznie nie ma paniki.
Zupełnie inne podejście do ciąży niż poprzedni lekarz. Tamten kazał się stawiać co 1-2 tyg na badaniach i na każdą dolegliwość miał serię leków i badań do zlecenia dla swojego laboratorium. Czasami czułam się wystraszona po takiej wizycie, ale wiadomo pierwsza ciąża po poronieniu i na wszystko się dmucha...
A jak wasi lekarze podchodzą do ciąż?
reklama
Podziel się: