olka11135
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 11 Wrzesień 2021
- Postów
- 23 017
Nie zapominajmy, że w czerwcu jest dzień ojca, ciekawe czy też coś dostaniesz
Jak się chce to można np.
Dzień dobry...
Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.
Ania Ślusarczyk (aniaslu)
Nie zapominajmy, że w czerwcu jest dzień ojca, ciekawe czy też coś dostaniesz
Jest takie powiedzenie, że matka staje się matka od poczęcia, a ojciec od narodzin Przecież to biologicznie logiczne, on nie nosi tego dziecka w sobie, nie czuje ruchów i tak dalej. Zazwyczaj ojcowie stają się ojcami dopiero, jak zobaczą dziecko po porodzie. Jeju i nie ma w tym nic złego, o ile wcześniej dbają o partnerkę.Ciekawi mnie takie stanowcze stanowisko, że "kobieta staje się matką po przyjściu na świat dziecka, nie wcześniej". Twoja narzeczona jak widać czuje się matką już teraz.
Jak ktoś już wcześniej wspomniał, pomyśl o czymś z okazji Dnia Dziecka, żeby znowu nie było stresu.
Dla mnie logiczne jest, że w zdrowym związku dbamy o zaspokojenie potrzeb swojej partnerki/swojego partnera, tych emocjonalnych także. Jeżeli jej na tym zależało i był to dla niej ważny dzień, to ze zwykłego szacunku do niej życzenia i jakiś kwiatek mogły załatwić sprawę. Rozumiem, że mężczyzna ojcem jeszcze się nie czuje, ale narzeczonym chyba już tak? Czy też jeszcze za wcześnie?Jest takie powiedzenie, że matka staje się matka od poczęcia, a ojciec od narodzin Przecież to biologicznie logiczne, on nie nosi tego dziecka w sobie, nie czuje ruchów i tak dalej. Zazwyczaj ojcowie stają się ojcami dopiero, jak zobaczą dziecko po porodzie. Jeju i nie ma w tym nic złego, o ile wcześniej dbają o partnerkę.
A z tym dniem dziecka to już w ogóle dla mnie takie kuriozum, że się nieźle uśmiałam kupiłam prezent córce, synowi, jestem w 3 ciąży i do głowy mi nie przyszło, że miałabym coś temu nienarodzonemu dziecku kupić co niby, może witaminy prenatalne albo krem na rozstępy bo nie wiem, co jeszcze teraz by go ucieszyło jeju bez przesady. Za rok będzie obsypany prezentami na każdą okazję, dzień dziecka też. Ale teraz jak ma go obchodzić, jak jeszcze go na świecie nie ma.
To tak, jakby chłopakowi kazać obchodzić rocznicę ślubu, którego się nie ma, ale kiedyś będzie albo kazać dziecku kupić prezent na komunię w wieku 3 lat, bo przecież kiedyś będzie miało tą komunie, co z tego, że teraz nie ma? Albo na 18tke co roku, bo przecież kiedyś będzie ta 18 w końcu mieć
Ludzie, bez przesady
A i od dziecka w brzuchu też nie dostałam prezentu na dzień matki i do głowy by mi nie przyszło, żeby wymagać od faceta, że ma mi coś w jego imieniu kupić
Jprdl. Czego to biznes nie wymyśli o czego to ludzie nie kupią
Ja się w pełni z Tobą zgadzam.Dla mnie logiczne jest, że w zdrowym związku dbamy o zaspokojenie potrzeb swojej partnerki/swojego partnera, tych emocjonalnych także. Jeżeli jej na tym zależało i był to dla niej ważny dzień, to ze zwykłego szacunku do niej życzenia i jakiś kwiatek mogły załatwić sprawę. Rozumiem, że mężczyzna ojcem jeszcze się nie czuje, ale narzeczonym chyba już tak? Czy też jeszcze za wcześnie?
Nie wiem co jest śmiesznego w celebrowaniu Dnia Dziecka? Narzeczona autora tematu najwidoczniej przywiązuje wagę do takich okazji. Byłby to fajny sposób, żeby sprawić jej przyjemność i spędzić razem miło czas - jakieś wyjście na ciastko, lody itd. Witaminy prenatalne to też fajny gest, bo jest to coś, co przyda się i mamie i dziecku. Nie wiem co w tym śmiesznego?
Co w ogóle zmienia w ich życiu czy sposobie postrzegania świata to, że tobie czy komuś innemu wypowiadającemu się w tym temacie, nie przyszłoby do głowy liczyć na życzenia z okazji Dnia Matki itd.?
No ale aurat dobrze, że pyta, zwłaszcza że dla mnie zachowanie narzeczonej też wymaga jakiegoś przypisu objaśniającego, bo sama mimo posiadania macicy też bym nie wiedziała nic złego w braku życzeń. Robi chłop co może, nie disujmy go, że nie czyta partnerce w myślach.Czasami po prostu warto wyjąć głowę z własnej dupy i poświęcić 15 minut albo i kilka godzin na to, by zrobić ukochanej osobie przyjemność, nawet jeżeli jest to dla nas absurdalne. Z pewnoscią lepsze to niż pytanie obcych bab w internecie o to, czy ma się rację. Bo można mieć rację i mimo to przegrać wiwiele.
Ale to miał jej w myślach czytać? Bo z opisu wynika, że on nie miał pojęcia, że ona tego prezentu oczekuje. Gdyby go uprzedziła, to by jej na pewno te czekoladki kupił (przecież poleciał do sklepu i kupił po fakcie, jak już mu powiedziała). Skoro był oto dla niej ważne i jej zależało, to mogła mu powiedzieć, zamiast oczekiwać, że on się domyśli. Przecież ojcem jak widać dopiero pierwszy raz zostaje.Dla mnie logiczne jest, że w zdrowym związku dbamy o zaspokojenie potrzeb swojej partnerki/swojego partnera, tych emocjonalnych także. Jeżeli jej na tym zależało i był to dla niej ważny dzień, to ze zwykłego szacunku do niej życzenia i jakiś kwiatek mogły załatwić sprawę. Rozumiem, że mężczyzna ojcem jeszcze się nie czuje, ale narzeczonym chyba już tak? Czy też jeszcze za wcześnie?
Nie wiem co jest śmiesznego w celebrowaniu Dnia Dziecka? Narzeczona autora tematu najwidoczniej przywiązuje wagę do takich okazji. Byłby to fajny sposób, żeby sprawić jej przyjemność i spędzić razem miło czas - jakieś wyjście na ciastko, lody itd. Witaminy prenatalne to też fajny gest, bo jest to coś, co przyda się i mamie i dziecku. Nie wiem co w tym śmiesznego?
Co w ogóle zmienia w ich życiu czy sposobie postrzegania świata to, że tobie czy komuś innemu wypowiadającemu się w tym temacie, nie przyszłoby do głowy liczyć na życzenia z okazji Dnia Matki itd.?
Sam napisał, że oczekiwała od niego złożenia życzeń. Znał jej potrzeby.No ale aurat dobrze, że pyta, zwłaszcza że dla mnie zachowanie narzeczonej też wymaga jakiegoś przypisu objaśniającego, bo sama mimo posiadania macicy też bym nie wiedziała nic złego w braku życzeń. Robi chłop co może, nie disujmy go, że nie czyta partnerce w myślach.
Hormony hormonami, ale dla mnie to nie jest usprawiedliwienie robienia gównoburzy. Jestem przeciw infantylizowaniu kobiet w ciąży i usprawiedliwiania wujowych zachowań względem swoich najbliższych bo to "taki czas".