olka11135
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 11 Wrzesień 2021
- Postów
- 25 510
Moje doświadczenie jest takie, że nigdy nie przedłożę już zdrowia ani mojego ani dziecka nad prace. W ciąży pracowałam cały pierwszy trymestr - ciągłe mdłości, wymioty, zmęczenie jakiego nigdy nie doświadczyłam, schudłam ponad 5kg przez ten czas bo nic nie mogłam jeść, bo odrazu łazienka. Lekarz co wizytę proponował mi L4 - do dodatkowo byłam już po poronieniu a był to sezon mocno grypowy. Ja oczywiście odmawiałam, bo nie chciałam iść tak szybko, nie chciałam pracy zostawiać bez zastępstwa itp. W końcu kolo 18 tc poszłam… i co usłyszałam ostatnio (córka ma już 1,5 roku i jestem na wychowawczym) - że pod koniec pracy to ciągle się spóźniałam i mało się angażowałam, dodatkowo dostałam wyliczenie ile firmę kosztowało to że poszłam na l4 i musili zapłacić za pierwszy miesiąc i zaległy urlop.. dodam że wcześniej nigdy nie brałam l4 chyba że naprawdę byłam konkretnie chora (np angina i wysoka gorączka). Chodziłam do pracy z ostro skręconą kostką gdzie lekarz kazał siedzieć w domu tydzień i noga w górę.. chodziłam po poronieniu.. poszłam do pracy rano kiedy w nocy zmarł mi dziadek. Nigdy nie wzięłam UŻ. A mimo to tak mnie potraktowano.
Dlatego teraz już nigdy nie przełożę pracy nad zdrowie swoje i dziecka. Jak widać trzeba być czasami egoistą bo nikt ci nie podziękuję za to że siedziałaś do porodu. Pewnie i tak by zarzucili że no przecież mogłaś dzień po już być w pracy
Siedź dziewczyno na L4 i nie myśl o pracy tylko o swoim dziecku. To jest najważniejsze
Ale jak się ma wskazania, to się idzie na L4 czy to ciąża czy grypa.
Mnie tam nikt nie zarzucił, że zaszłam w ciąże i mnie nie ma. Jeszcze miałam baby shower w pracy, podwyżkę, premię itd. Serio nie wrzucaj wszystkich pracodawców do jednego worka
