Witam
Mój synek ma prawie 19 miesięcy i od kilku miesięcy zauważyłam zmianę w jego zachowaniu. Polega ona na tym,że jako towarzysza do zabawy wybiera sobie tatusia. Ja przebywam na urlopie wychowawczym i od urodzenia rozstałam się z synkiem najdłużej na 3 godziny
Tylko ja karmię, zmieniam pieluchy, uczę samodzielnie jeść, siadać na nocnik, obcinam paznokcie, kąpie, czytam, pielęgnuję i usypiam. Kiedy mąż przychodzi z pracy (o 16) to dla mojego synka zaczyna się czas szaleństwa
Nie pozwoli mężowi nawet spokojnie zjeść, bo ciągnie go do zabawy. Wtedy nie interesuje go zabawa ze mną i czasami bardzo ciężko go powstrzymać od tego, żeby nie poszedł do taty, bo ten akurat musi np. wyjść do toalety
Kiedy jestem z synkiem to tak jak każda mama muszę dzielić czas na obowiązki domowe i czas dla dziecka. Aczkolwiek gotuję prawie zawsze jak synek śpi. Układam z nim klocki, tańczę, śpiewam, chodzę na plac zabaw....chętnie bawi się ze mną i cieszą go te zabawy...jednak kiedy jest tato w domu to woli robić to wszystko z nim. Kiedy ja chcę z nim poukładać klocki to złości się, a czasami nawet odpycha moją rękę i woła tatusia
Kiedy idziemy na plac zabaw wieczorem to woli,aby tato trzymał go za rączkę kiedy np. wchodzi na zjeżdżalnię. Ja uczę dziecko takich bardziej praktycznych rzeczy....pokazywać gdzie jest nosek, oczko, nazywać zwierzątka, jeść łyżeczką, sypać piasek do wiaderka, rysować kredkami. Mąż "jest od szaleństw", czyli podrzuca, nosi na barana, lata samolotem i od całej masy innych akrobacji, na które ja nawet nie mam siły, bo zaraz zadyszki dostaję, hehe
Był taki czas, kiedy tato wracał z pracy i pozwalał dziecku na rzeczy, na które ja nie pozwalałam, bo według mnie były niebezpieczne. Ja nie pozwalałam wchodzić na biurko, a z biurka na parapet, a mąż pozwalał. Zaczęłam jednak z tym walczyć i jest coraz mniej takich sytuacji. Aczkolwiek zdarza się, że ja mówię, że do kuchenki nie wolno, a mąż weźmie go na ręce w innej sytuacji i pozwoli włączyć przyciskiem kuchenkę indukcyjną. Niedługo planuję powrót do pracy na 1/2 etatu i boję się, że mąż jednak będzie pozwalał na "za dużo". Mój synek bardzo dużo może, ale od najmłodszych lat staram się go uczyć czego dotykać nie powinien, bo może to skutkować kiedyś tragedią.
Jak jest u Was? Czy Wasze dzieci na tym etapie też wolą zabawy z tatusiem? Czytałam, że podobno na etapie 3 roku życia przychodzi taki okres, że dziecko uwielbia tatę. Zaznaczę jednak, że kiedy bawi się z tatusiem i uderzy się to przychodzi mi pokazać gdzie "zrobił kuku". Kiedy przebudzi się w nocy i płacze np. z powodu ząbkowania to szybciej uspokaja się przy mnie niż przy mężu.
Mój synek ma prawie 19 miesięcy i od kilku miesięcy zauważyłam zmianę w jego zachowaniu. Polega ona na tym,że jako towarzysza do zabawy wybiera sobie tatusia. Ja przebywam na urlopie wychowawczym i od urodzenia rozstałam się z synkiem najdłużej na 3 godziny
Był taki czas, kiedy tato wracał z pracy i pozwalał dziecku na rzeczy, na które ja nie pozwalałam, bo według mnie były niebezpieczne. Ja nie pozwalałam wchodzić na biurko, a z biurka na parapet, a mąż pozwalał. Zaczęłam jednak z tym walczyć i jest coraz mniej takich sytuacji. Aczkolwiek zdarza się, że ja mówię, że do kuchenki nie wolno, a mąż weźmie go na ręce w innej sytuacji i pozwoli włączyć przyciskiem kuchenkę indukcyjną. Niedługo planuję powrót do pracy na 1/2 etatu i boję się, że mąż jednak będzie pozwalał na "za dużo". Mój synek bardzo dużo może, ale od najmłodszych lat staram się go uczyć czego dotykać nie powinien, bo może to skutkować kiedyś tragedią.
Jak jest u Was? Czy Wasze dzieci na tym etapie też wolą zabawy z tatusiem? Czytałam, że podobno na etapie 3 roku życia przychodzi taki okres, że dziecko uwielbia tatę. Zaznaczę jednak, że kiedy bawi się z tatusiem i uderzy się to przychodzi mi pokazać gdzie "zrobił kuku". Kiedy przebudzi się w nocy i płacze np. z powodu ząbkowania to szybciej uspokaja się przy mnie niż przy mężu.