MalaIstotka
Fanka BB :)
- Dołączył(a)
- 4 Listopad 2020
- Postów
- 415
Dziewczyny, postanowiłam tutaj napisać, żeby się wyzalic, pogadać... mam ogromne dylematy czy powinnam zachodzić w kolejną ciąze i jestem totalnie rozdarta. Moze opisze sytuacje od poczatku.
Pierwsza ciaza w lipcu 2020 poroniona, pozniej byl strach co jest ze mną nie tak, czemu mi sie to przytrafilo. Z kolejnej ciazy mam dziecko prawie roczne. Ciaza byla bardzo ciezka psychicznie, bo od poczatku lekarze straszyli roznymi rzeczami, ze.pecherzyk ciazowy malo rosnie, ze plaski, ze moze sie ciaza poronic, a ja sobie dodatkowo wkrecalam, czytałam, chyba przez całą ciaze czytałam o kazdej wadzie genetycznej, usg robilam bardzo często, wszystkie prenatalne po 2 razy (prywatnie plus na pakiet medyczny z pracy ale ten pakiet to taka lipa straszna i badanie na odwal sie, ze nie daloby mi to spokoju gdybym nie poszla dodatkowo prywatnie do dobrego lekarza i rzeczywiscie u prywatnego lekarza duzo wiecej rzeczy bylo sprawdzanych) i zamartwialam sie roznymi rzeczami, nawet gdy juz zmienilam lekarza na takiego, ktory mnie nie straszyl a pocieszal. W ciązy poszlam nawet do psychiatry ale zadnych lekow nie dostalam, dostalam za to skierowanie na psychoterapie ale w sumie nic mi ona nie dała. Ciagle towarzyszyl mi paralizujacy strach, ze dziecko urodzi sie chore, ze sie udusi pepowina, ze cos podczas porodu pojdzie nie tak. W sumie normalnie poczulam sie dopiero jak juz dziecko bylo na swiecie. Wtedy jakby zszedl ze mnie caly ten strach i histeria.
I tak bylo nawet ok przez ten rok, ale zawsze marzylam o 2 dzieci. Po prostu ja nie mialam rodzenstwa i bylo mi z tym mega zle... marze o 2 dziecku ale cholernie sie boje. Boje sie ciaz pozamacicznych, wad genetycznych, wad rozwojowych, tego ze jak sie cos takiego zdarzy to zostane bez wyjscia w tym kraju, tego ze mąz mnie nie bedzie wspieral bo jego mamusia, ktorej on slucha, jest radykalnie prawicową i proputinowska osoba i wiem ze by go przekonala ze zrobilam cos bardzo zlego, gdybym ciaze z wadami usunela. Wiem ze do badan prenatalnych musialabym siedziec cicho i udawac ze wszystko jest ok, a dopiero potem poinformowac o ciazy. Wiem ze sytuacja z ciaza z wadami zakonczylaby sie rozwodem, bo nie wiem czy maz zaakceptowalby aborcje, a ja na pewno nie zgodzilabym sie rodzic smiertelnie chorego dziecka i patrzec jak cierpi, zwlaszcza ze pozniej pewnie tylko ja musialabym sie nim zajmowac. Dodatkowo gdyby zdarzyla mi.sie ciaza z wadami albo kolejne poronienie, pewnie sluchalabym od mojego meza ze to moja wina, bo zaszczepilam sie na covid, a jego mamusia przekonala go ze te szczepienia sa smiertelnie niebezpieczne... wiem, pewnie debilnie to wszystko brzmi i ogolnie bardzo zle ze tak wyszło. Tyle ze ja juz mam 33 lata, nie mam za bardzo czasu na ukladanie sobie zycia od nowa, musze decydowac albo chce kolejne dziecko teraz albo nigdy. Pozniej bedzie jeszcze wieksze ryzyko bo biologia nie jest po mojej stronie . Nie wiem czy isc za marzeniami o 2 dzieci, czy dac sobie spokoj. Mam ogromne dylematy. Nie chce zeby moje dziecko zostalo jedynakiem, z drugiej strony boje sie podjac ryzyko. Wiem, ze moze przesadzam ale za duzo sie naczytalam o wadach, nieprawidlowosciach, ciazach pozamacicznych, wrosnietych lozyskach, przodujacych lozyskach
i jestem pelna obaw.
Pierwsza ciaza w lipcu 2020 poroniona, pozniej byl strach co jest ze mną nie tak, czemu mi sie to przytrafilo. Z kolejnej ciazy mam dziecko prawie roczne. Ciaza byla bardzo ciezka psychicznie, bo od poczatku lekarze straszyli roznymi rzeczami, ze.pecherzyk ciazowy malo rosnie, ze plaski, ze moze sie ciaza poronic, a ja sobie dodatkowo wkrecalam, czytałam, chyba przez całą ciaze czytałam o kazdej wadzie genetycznej, usg robilam bardzo często, wszystkie prenatalne po 2 razy (prywatnie plus na pakiet medyczny z pracy ale ten pakiet to taka lipa straszna i badanie na odwal sie, ze nie daloby mi to spokoju gdybym nie poszla dodatkowo prywatnie do dobrego lekarza i rzeczywiscie u prywatnego lekarza duzo wiecej rzeczy bylo sprawdzanych) i zamartwialam sie roznymi rzeczami, nawet gdy juz zmienilam lekarza na takiego, ktory mnie nie straszyl a pocieszal. W ciązy poszlam nawet do psychiatry ale zadnych lekow nie dostalam, dostalam za to skierowanie na psychoterapie ale w sumie nic mi ona nie dała. Ciagle towarzyszyl mi paralizujacy strach, ze dziecko urodzi sie chore, ze sie udusi pepowina, ze cos podczas porodu pojdzie nie tak. W sumie normalnie poczulam sie dopiero jak juz dziecko bylo na swiecie. Wtedy jakby zszedl ze mnie caly ten strach i histeria.
I tak bylo nawet ok przez ten rok, ale zawsze marzylam o 2 dzieci. Po prostu ja nie mialam rodzenstwa i bylo mi z tym mega zle... marze o 2 dziecku ale cholernie sie boje. Boje sie ciaz pozamacicznych, wad genetycznych, wad rozwojowych, tego ze jak sie cos takiego zdarzy to zostane bez wyjscia w tym kraju, tego ze mąz mnie nie bedzie wspieral bo jego mamusia, ktorej on slucha, jest radykalnie prawicową i proputinowska osoba i wiem ze by go przekonala ze zrobilam cos bardzo zlego, gdybym ciaze z wadami usunela. Wiem ze do badan prenatalnych musialabym siedziec cicho i udawac ze wszystko jest ok, a dopiero potem poinformowac o ciazy. Wiem ze sytuacja z ciaza z wadami zakonczylaby sie rozwodem, bo nie wiem czy maz zaakceptowalby aborcje, a ja na pewno nie zgodzilabym sie rodzic smiertelnie chorego dziecka i patrzec jak cierpi, zwlaszcza ze pozniej pewnie tylko ja musialabym sie nim zajmowac. Dodatkowo gdyby zdarzyla mi.sie ciaza z wadami albo kolejne poronienie, pewnie sluchalabym od mojego meza ze to moja wina, bo zaszczepilam sie na covid, a jego mamusia przekonala go ze te szczepienia sa smiertelnie niebezpieczne... wiem, pewnie debilnie to wszystko brzmi i ogolnie bardzo zle ze tak wyszło. Tyle ze ja juz mam 33 lata, nie mam za bardzo czasu na ukladanie sobie zycia od nowa, musze decydowac albo chce kolejne dziecko teraz albo nigdy. Pozniej bedzie jeszcze wieksze ryzyko bo biologia nie jest po mojej stronie . Nie wiem czy isc za marzeniami o 2 dzieci, czy dac sobie spokoj. Mam ogromne dylematy. Nie chce zeby moje dziecko zostalo jedynakiem, z drugiej strony boje sie podjac ryzyko. Wiem, ze moze przesadzam ale za duzo sie naczytalam o wadach, nieprawidlowosciach, ciazach pozamacicznych, wrosnietych lozyskach, przodujacych lozyskach