Nie mogłam sie coś zebrać do tego opisu ale wiem jak ja byłabym ciekawa dlatego już Wam kochane pisze 
Wszytsko zaczelo sie w poniedzialek(20,02,2006) w nocy kiedy juz smacznie spałam okolo godziny 23,30 poczułam jakiś wyciek myslalam ze to zwykly upław i wstałam zeby pojsc do łazienki a jak juz wstałam to chlussssssssssss (odeszły mi wody) ;D
chichrałam sie jakm głupia ze to juz chociaż nie miałam żadnych skurczy ani boli tylko wody odeszły
pojechaliśmy z mężusiem do szpitala gdzie zbadała mnie lekarz i oznajmił położej że nie mam skurczy i przewiduje początek porodu na okolo poludnie dnia nastepnego
podlaczyli mnie pod ktg zeby sprawdzic ja niunia sie czuje po odejsciu wod i polozna powiedziala ze mam lezec tak 40minut zeby mieli dobry zapis
po 20minutach lezenia dostałam ksurczy co 4 minuty
bol jak miesiaczkowy tylko o wiele mocniejszy promieniował po plecach i udach
i to trwalo do mniej wiecej 2
nastepnie zaczely sie skurcze parte strasznie dziwne uczucie bylo co 10-15minut i strasznie meczace jest to parcie w najwyzszej fazie skurczu
ja parłam jakieś 5-6 razy i moja słodka Emilka wyskoczyła z brzusia oczyscili ja lekko i dali mi na brzusiu
piękna chwila naprawde pewnie każda mama to powie :
Krocze mialam nacinane ale nawet szczerze mowiac nie wiem w ktorym momencie nie czulam a polozna mi nie powiedzialam moze i lepiej bo nie myslalam o tym wcale
dopiero jak mnie zszywali to sie dowiedzialam ze jestem nacieta
ale zszywanie zadrobilo bolu za nacinanie taki niedelikatny lekarz ze szok prawie plakalam.
lewatywy nie mialam robionej
Maleńka leżała ze mną na sali i uśmierzala swoim widokiem bolesne pierwsze dni po porodzie.
Wypuścili nas dopiero w niedziele bo Emilka miała dzieciecą zółtaczke i musiała mieć fototerapie
Ale na szczescie juz jesteśmy w domciu i jest super.
Nie wiem co Wam jeszcze napisać jak bedziecie miały jakies pytania chętnie odpowiem.